Kręcę się dziś po internecie… i szczerze, to tak trochę od niechcenia, aż tu nagle na stronie głównej jednego z portali widzę tytuł “najbardziej irytujące postaci z seriali” czy jakoś tak. Nie dość że przykuł mój wzrok, to jeszcze poczułam lekką ekscytację: a może ktoś o mnie coś napisze? – myślę sobie. W końcu pojawiam się ostatnio w takim znanym serialu, choć to w sumie trzeciorzędna rólka. Nie to co w teatrze zdarza mi się grywać. Ach, czy człowiek całe życie musi być taki próżny i brać wszystko do siebie? Sama nie wiem. W każdym razie wchodzę, a tam ranking, głosuj, głosuj, powiedz, powiedz, pani A czy pan B? a może ten mały X? a może ta pretensjonalna Y? Internauto, powiedz przecie, kto bardziej irytujący w świecie…heh… I już miałam zagłosować, ale naszła mnie refleksja: chwila, Wanda, nawet jak masz czas, to po co go tracić na jakiś bzdurny ranking? Po co tracić energię na coś czy kogoś, kto tak na prawdę mnie irytuje? Głosować na najbardziej lubianych, to co innego, ale na irytujących? Nie będę się nakręcać – o nie! Jak coś mnie irytuje, to albo próbuję to coś zmienić, albo rzucam w cholerę! Tak zrobiłam ze swoim starym kontem. Zaznaczam – KONTEM – nie kotem, i nie ze swoim Starym, bo to już całkiem inna historia…
Irytujących ludzi staram się omijać szerokim łukiem (czasem to oni omijają mnie, i wtedy w ogóle nie ma sprawy). Zapamiętajcie słowa Wandy, Kochani, człowiek to brzmi dumnie – to po pierwsze. A po drugie: człowiek ma zawsze wybór. Szczególnie wtedy warto o tym pamiętać, gdy się wydaje, że wyboru nie ma. Uff, ale się refleksyjnie zrobiło… To może dla relaksu jakaś piosenka, którą lubię, więc ja WYBIERAM i chcę się nią podzielić:
Od irytacji do zmiany sytuacji…
22 Listopad 2009 Autor: Wanda
